Posty

Fafnir

 Szczerze zdziwiony, otworzyłem szerzej oczy. Tom mnie lubi? Lubi mnie tutaj? U siebie? Myślałem… — Wszystko dobrze? — kowal sięgnął do mojego policzka zaniepokojony. Dopiero wtedy poczułem spływającą po nim łzę. Gdzieś wewnątrz mnie kotłowało się dziwne uczucie. Nie była to złość ani smutek. Nie był to strach ani wstręt. Przez chwilę czułem silne ukłucie, a po chwili dziwną lekkość. Jakby zalegający tam ciężar w końcu spadł. — Co powiedziałeś? — wymamrotałem. — Że musimy poszukać prezentu? — Osadnik uniósł brew zdziwiony. — Wcześniej! — uniosłem wzrok na kowala i spojrzałem mu w oczy. Jego twarz oblała się szkarłatem. — Ja… lubię cię… i chcę cię… tutaj — wybełkotał brunet. To wystarczyło, żebym rozpłakał się na dobre. Tom spanikował, a ja rzuciłem mu się na szyję. Osadnik próbował mnie pocieszyć i przepraszać, sam nie wiem za co, a ja nie mogłem przestać płakać. — Ja też… cię lubię — wydusiłem przez łzy. Tom zaczął mnie głaskać raz po głowie, raz po plecach, zaraz znowu po głowie....

Phanthom

Wiedziałem, że to zły pomysł zostawiać go sam na sam z Lucanem. Nie ufałem temu wampirowi, martwiłem się o życie Fafnira. Chłopak był zdecydowanie zbyt ufny, a wampir mógł mu zrobić krzywdę. Słysząc jednak pytanie białowłosego zdałem sobie sprawy, że wampir prędzej wolałby zrobić sobie z nas żarty, niż rzeczywiście wyssać z niego krew. To powinno mnie uspokoić, ale aktualnie wywołało ogromną falę oburzenia, przez która prawie zakrztusiłem się herbatą. Chyba nigdy więcej go nie zostawię z tym wampirem. Będzie miał dożywotni zakaz rozmawiania z Fafnirem sam na sam. Młody białowłosy jest nieświadomy! Takie rzeczy mówi się dzieciom powoli, gdy dorastają same zaczynają poznawać ciało swoje i płci przeciwnej, potem już wiedzą czego chcą i czego szukają, ale chłopakowi na to nie pozwolono najwidoczniej. Jak miałem mu wyjaśnić co to jest seks i wszystkie te dziwne „zagadki” Lucana?! Nie czułem się na to psychicznie gotowy. Z chęcią zostawiłbym go z tym z Melody, ona raczej lepiej by się do teg...

Fafnir

  Nie rozumiałem zachowania Toma . Raz był rozbawiony, raz złościł się o wszystko. Raz sprawiał wrażenie, że coś takiego jak dystans dla niego nie istnieje, a innym razem mnie odtrącał, by później znowu zatrzymywać mnie przy sobie. Tak też było i tym razem.   Przeczesując palcami włosy kowala, zastanawiałem się, czy na pewno chodziło o mnie. Może zwyczajnie chciał mieć obok siebie kogokolwiek? Może wcale nie musiałem to być ja? Może tak naprawdę byłem całkiem zbędny? W głowie kręciła mi się masa pytań bez odpowiedzi, a jedyne, czego byłem pewien to tego, że było mi smutno.   Całą noc wpatrywałem się w ciemne niebo za oknem, nie mogąc zmrużyć oka nawet na chwilę. Czekałem aż przybierze czerwoną barwę, by znowu wstać i przygotować się do pracy. Myślami cały czas byłem przy zamarzającym kowalu. Czy znowu nie poleci w góry, kiedy tylko wyjdę? Włożyłem bluzkę z długim rękawem, którą uszyła mi Melody . Może ona mogłaby rzucić na niego okiem?   Planowałem wyjść po cichu jak...